About
Accounts
Friends
-
Loading…cygenb0ck about 9 hours ago -
Loading…unaffected over 2 years ago -
Loading…mammon 6 months ago -
Loading…miuomi 7 days ago -
Loading…sober about 2 hours ago -
Loading…Bremer-Knipp about 12 hours ago -
Loading…Advertime 5 months ago -
Loading…chickinsoup about 17 hours ago -
Loading…serpentina 13 days ago -
Loading…maaraw about 9 hours ago - +43
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.
Click here to check if anything new just came in.
January 19 2012
January 16 2012
Nieprawda, to nie to samo. Powiem tylko: "dni ustawowo wolne od pracy", figure out the rest :D
January 14 2012
January 11 2012
A może warto napisać "Zupne dialogi"? :D
Po pierwsze, zgadzam się z oceną tekstu, którą wykonała przedmówczyni, ale z kolei chciałbym się odnieść do jej tekstu:
Otóż błędem jest stawianie statusów istnienia i nieistnienia takiego czy innego boga (mała litera jest tutaj zamierzona, nie piszę tylko o chrześcijańskim Bogu). Wystarczy, że przeanalizujesz swój stosunek do bogów antycznych, lub chociażby do bogós hinduistycznych. Nie można stawiać tych dwóch statusów na równi pomimo braku dowodów na to, że którykolwiek odzwierciedla stan faktyczny. Dlaczego? Ponieważ nie ma *żadnego* dobrego dowodu na istnienie boga/ów. Przez dobry dowód mam na myśli specyficznie rzecz, która z wysoką dozą prawdopodobieństwa wskazuje na istnienie boga (porzucam już formę mnogą).
Wszystkie "dowody" są oparte na książce napisanej w epoce żelaza (sic!) przez ludzi (sic! Twierdzenie, że została napisana bezpośrednio przez Boga jest dość głupie, nawet sam Kościół twierdzi, że została napisana przez ludzi *zainspirowanych* przez Boga) lub na mętnych doświadczeniach osobistych, które dzielą się na doświadczenia religijne (których mechanizm, dzięki neurologii, zaczęliśmy już poznawać) i błędną interpretację przypadku. To ostatnie zachodzi wtedy, gdy człowiekowi przydarzy się coś niezwykle szczęśliwego i przypisuje on to wydarzenie woli boskiej. Raz, że *wszystko* co się dzieje jest niesłychanie mało prawdopodobne. Dwa, przy wystarczająco wielkiej liczbie ludzi komuś będą przydarzały się "cuda" (patrz prawo wielkich liczb). Trzy (tutaj argument już innej maści), twierdzenie, że wolą boską było to, że ktoś w Polsce "cudem" uniknął np. wypadku samochodowego, podczas gdy na świecie miliony ludzi (w tym dzieci) przymierają głodem jest *ohydne*, *chore* i jest oznaką egocentryzmu pierwszej próby.
Brak dobrego dowodu na istnienie boga jest sam w sobie dobrym dowodem na boga nieistnienie, przy czym używam tu słowa "dowód" w takim znaczeniu jak ang. "evidence", nie "proof".
A teraz odniosę się do fragmentu: "A może sama wiara już im daje wystarczająco dużo sił?". Moim zdaniem pragmatyczne podejście do wiary jest szczytem cynizmu. Wierzy się w coś jeśli ma się podstawy do twierdzenia, że to prawda. W przeciwnym wypadku się nie wierzy. W obliczu braku dobrego dowodu na 'A' i 'nie A' należy zawiesić osąd. Wierzenie w coś dlatego, że jest użyteczne, uwłacza moim zdaniem ludzkiej godności i ludzkiemu rozumowi. Tak religię historycznie traktowali władcy, jako środek do panowania nad ludźmi. Na pewno chcesz tak właśnie traktować wiarę? Ponadto, taki stosunek do religii został już zauważony przez filozofów, część z nich twierdzi, że dziś ludzie w większości nie wierzą w boga, tylko wierzą w wiarę w boga. Jest to jakby wiara drugiego rzędu, wiara w użyteczność wiary. Cynizm w czystej postaci.
Trzecią rzeczą którą chciałem skomentować jest Dekalog, uważany przez wielu (przez Ciebie również) za dość uniwersalną wykładnię moralności. Niestety jest to błąd. Dekalog nie zawiera ani strzępka treści przeciw chociażby niewolnictwu, handlowania ludźmi, nawet stosowania przemocy (dopóki się nikogo nie ma ona skutku śmiertelnego). Ponadto Dekalog jest opatrzony mnóstwem wyjątków. Dlaczego tak jest? Bo powstał w czasach i kulturze w których pewne rzeczy były OK, ale dziś już nie są. Nie możemy kierować się dzisiaj prawem moralnym spisanym 2000 lat temu! Poprawnym sposobem na rozwijanie swojej moralności (pod kątem rozumowym, nie mówię tu o np. wolontariatach itp., które zwiększają wrażliwość) jest śledzenie współczesnej filozofii moralnej. Tak, wymaga to wysiłku, wymaga to *nauki*, nie jest to łatwe. Ale kierowanie swoim życiem przy pomocy 10 zdań, które rzekomo spadły z nieba wyryte na kamiennych tablicach... come on! To jest mitologia.
I tym akcentem zakończę mój przydługi wywód.
Pozdrawiam,
Dziadek
I tym akcentem zakończę mój przydługi wywód.
Pozdrawiam,
Dziadek
December 25 2011
December 11 2011
December 08 2011

Reposted from
krzywe-cyce via
Streszczu
Reposted from
falconwing via
Streszczu
November 18 2011
Reposted from
DaggeroftheMind via
krzywe-cyce
Reposted from
hellomarylou via
gifluv
Reposted from
krzywe-cyce via
gifluv
November 05 2011
Reposted from
charlottinka via
chamsko
November 02 2011
Reposted from
marchwiusz via
chamsko
Older posts are this way
If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.






